Trochę nie było czasu aby coś napisać, a trochę wspomnień za nami i lato się kończy...
Na przełomie maja i czerwca spędziliśmy urocze wakacje w słowackich górach gdzie Marysia dzielnie maszerowała i robiła trasy po kilkanaście kilometrów.




Czasami pogoda była na tyle brzydka że zostawaliśmy w domu a dzieci umilały sobie czas wymyślając różne zabawy :)

Ale jak tylko przestawało padać od razu ruszaliśmy w drogę. I apetyt dopisywał :)))

W letnie weekendy też staraliśmy się nie leniuchować i jeździliśmy na rodzinne wycieczki.
Tutaj wyjazdy do Warszawy (Starówka, Łazienki, Zoo)








